niedziela, 27 października 2013

MIECZYSŁAW PAUK

MIECZYSŁAW PAUK


Najmłodszy - ostatni - z synów Józefa i Katarzyny Pawlikowskiej niosący ze sobą największą tajemnicę naszej rodziny. Urodził się najprawdopodobniej w 1911 roku choć ta informacja nie jest potwierdzona żadnymi dokumentami. Urodził się również w Komarnie. Dusza towarzystwa. Pełen humoru i bardzo lubiany przez dzieci.
Na kilka dni przed rozpoczęciem wojny przyjechał do Sanoka do brata Franka. Tam zastał jedynie szwagierkę Rudolfinę z dziećmi. Franciszka nie było. Jak się okazało był w drodze do Lwowa gdzie otrzymał przydział mobilizacyjny. Z opowieści cioci Zosi która doskonale pamięta tamten dzień, Rudolfina przekonywała Mietka żeby pozostał u nich. Na to odparł że jego Ojczyzna wzywa i nie mógłby się uchylić od obowiązku. Zanim dotarł do Lwowa zawitał w Samborze. Tam spotkał się z ojcem. Ten również przekonywał go, że lepiej żeby nie jechał. Mietek odparł, że kim by był dla ojca gdyby się nie stawił. Powiedział że przysięgał służyć Ojczyźnie i pojedzie. Wtedy widziany był przez rodzinę po raz ostatni. Wkrótce nad Sanokiem rozległy się ryki silników bombowców - rozpoczęło się bombardowanie Lwowa i okolic.
Warto wspomnieć o ciekawym zdarzeniu, które reszta rodziny uznała za znak. Na środku Izby w domu Franciszka i Rudolfiny stał duży ciężki drewniany stół. Stał tam od lat. Zrobił go osobiście Franciszek. W kilka dni po rozpoczęciu wojny zdarzyła się rzecz niespodziewana. Jak wspomina ciocia Zosia, był piękny słoneczny dzień. Przez okno do izby wpadało słońce oświetlając część stołu. W izbie nie było nikogo. Nagle rozległ się huk. Wszyscy wbiegli do izby i ujrzeli pęknięty wzdłuż stół. Szczelina powstała w drewnie mierzyła kilka milimetrów. Babcia Rudolfina nie miała wątpliwości. Pierwsze słowa które padły z jej ust miały brzmieć: "Mietek zginął". Czy był to rzeczywiście znak? tego oczywiście nikt już się nie dowie. Prawdą jest jednak, że o Mietku już nigdy nikt nie usłyszał. Pomimo ogromnych starań brata Stanisława, poszukiwań przez PCK, o Mietku nic więcej nikt nie słyszał. Nie wiadomo gdzie i jak zginął. Gdzie spoczywa jego ciało i kiedy tak naprawdę zginął. A może wcale nie zginął? Może wcale nie stawił się we Lwowie? Dziś to wszystko to już tylko domysły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz