MIECZYSŁAW PAUK
Najmłodszy - ostatni - z synów Józefa i Katarzyny Pawlikowskiej niosący ze sobą największą tajemnicę naszej rodziny. Urodził się najprawdopodobniej w 1911 roku choć ta informacja nie jest potwierdzona żadnymi dokumentami. Urodził się również w Komarnie. Dusza towarzystwa. Pełen humoru i bardzo lubiany przez dzieci.
Na kilka dni przed rozpoczęciem wojny przyjechał do Sanoka do brata Franka. Tam zastał jedynie szwagierkę Rudolfinę z dziećmi. Franciszka nie było. Jak się okazało był w drodze do Lwowa gdzie otrzymał przydział mobilizacyjny. Z opowieści cioci Zosi która doskonale pamięta tamten dzień, Rudolfina przekonywała Mietka żeby pozostał u nich. Na to odparł że jego Ojczyzna wzywa i nie mógłby się uchylić od obowiązku. Zanim dotarł do Lwowa zawitał w Samborze. Tam spotkał się z ojcem. Ten również przekonywał go, że lepiej żeby nie jechał. Mietek odparł, że kim by był dla ojca gdyby się nie stawił. Powiedział że przysięgał służyć Ojczyźnie i pojedzie. Wtedy widziany był przez rodzinę po raz ostatni. Wkrótce nad Sanokiem rozległy się ryki silników bombowców - rozpoczęło się bombardowanie Lwowa i okolic.
Warto wspomnieć o ciekawym zdarzeniu, które reszta rodziny uznała za znak. Na środku Izby w domu Franciszka i Rudolfiny stał duży ciężki drewniany stół. Stał tam od lat. Zrobił go osobiście Franciszek. W kilka dni po rozpoczęciu wojny zdarzyła się rzecz niespodziewana. Jak wspomina ciocia Zosia, był piękny słoneczny dzień. Przez okno do izby wpadało słońce oświetlając część stołu. W izbie nie było nikogo. Nagle rozległ się huk. Wszyscy wbiegli do izby i ujrzeli pęknięty wzdłuż stół. Szczelina powstała w drewnie mierzyła kilka milimetrów. Babcia Rudolfina nie miała wątpliwości. Pierwsze słowa które padły z jej ust miały brzmieć: "Mietek zginął". Czy był to rzeczywiście znak? tego oczywiście nikt już się nie dowie. Prawdą jest jednak, że o Mietku już nigdy nikt nie usłyszał. Pomimo ogromnych starań brata Stanisława, poszukiwań przez PCK, o Mietku nic więcej nikt nie słyszał. Nie wiadomo gdzie i jak zginął. Gdzie spoczywa jego ciało i kiedy tak naprawdę zginął. A może wcale nie zginął? Może wcale nie stawił się we Lwowie? Dziś to wszystko to już tylko domysły.
niedziela, 27 października 2013
WŁADYSŁAW PAUK
WŁADYSŁAW PAUK
Czwarty w kolejności syn Józefa i Katarzyny Pawlikowskiej.
Urodził się w 1910 roku w Komarnie. Do końca kawaler - według opowieści rodzinnych skrycie zakochany w szwagierce Walerii. Z zawodu był krawcem. Mieszkał w Gliwicach. Zmarł młodo w 1943 roku w wieku 34 lat na zapalenie szpiku kostnego.
To właściwie wszystko co wiem na temat Władka. Nie pozostawił po sobie potomstwa. Pochowany został w Sandomierzu. Spoczywa w rodzinnym grobie brata - Stanisława.
Może ktoś doda jakieś dodatkowe ciekawe informacje odnośnie jego życiorysu. Gdzie dokładnie mieszkał, gdzie miał zakład krawiecki itp.
Czwarty w kolejności syn Józefa i Katarzyny Pawlikowskiej.
Urodził się w 1910 roku w Komarnie. Do końca kawaler - według opowieści rodzinnych skrycie zakochany w szwagierce Walerii. Z zawodu był krawcem. Mieszkał w Gliwicach. Zmarł młodo w 1943 roku w wieku 34 lat na zapalenie szpiku kostnego.
To właściwie wszystko co wiem na temat Władka. Nie pozostawił po sobie potomstwa. Pochowany został w Sandomierzu. Spoczywa w rodzinnym grobie brata - Stanisława.
Może ktoś doda jakieś dodatkowe ciekawe informacje odnośnie jego życiorysu. Gdzie dokładnie mieszkał, gdzie miał zakład krawiecki itp.
sobota, 26 października 2013
STANISŁAW PAUK
Dopada mnie ostatnio absolutny brak wolnego czasu połączony z jesienną niemocą twórczą i absolutnym brakiem ochoty na cokolwiek. Owszem próbuję się temu przeciwstawić. Biegam, staram się regularnie ćwiczyć jogę. To zdecydowanie poprawia samopoczucie i otwiera głowę na nowe pomysły, również w poszukiwaniach genealogicznych. Pomimo niesprzyjającej aury i braku nowych wpisów nie pozostaję bierny. Kilka dni temu wysłałem list do Księdza Prałata Borcza - dyrektora Archiwum Archidiecezjalnego w Przemyślu - celem ustalenia czy interesujące mnie lata dokumentów metrykalnych z Komarna są w posiadaniu archiwum. Przez wielu poszukiwaczy archiwum to uważane jest za jedno z trudniej dostępnych, co sprawia, że oczekuję na odpowiedź z podwójną niecierpliwością. Liczę, że jak jeden z nielicznych będę miał szczęście. O dalszym biegu sprawy podzielę się na blogu.
Tymczasem z dotychczas zebranych informacji kolejny z braci:
STANISŁAW PAUK
Urodził się w 1908 roku w Komarnie. Trzeci syn Józefa i Katarzyny Pawlikowskiej. Stanisław to przede wszystkim człowiek uczony. Wykładał na Politechnice Lwowskiej choć na dzień dzisiejszy nie wiem jakie zajmował stanowisko. Doszły mnie informacje, że był rektorem, niestety nie znalazłem go w spisie rektorów Politechniki Lwowskiej. Wraz z żona Walerią (nazwisko panieńskie mi nieznane) zamieszkiwał w Sosnowcu. Miał dwóch synów: Ryszarda i Tadeusza. Ryszard młodo zginął w wojsku będąc na przeszkoleniu wojskowym w nieco niewyjaśnionych okolicznościach. Stanisław długo dochodził prawdy co wydarzyło się tamtego dnia na poligonie. Wszystko wskazuje na to iż został umyślnie zastrzelony przez wyższego sobie stopniem. Niestety prawda nigdy nie ujrzała światła dziennego. Drugi syn Stanisława - Tadeusz był lekarzem. Miał jednego syna Bogdana - dziś mieszka pod Wrocławiem.
Stanisław zmarł w Sosnowcu w domu opieki społecznej w 1995 roku. Dwa lata później odeszła na zawsze jego żona Waleria. Pochowani są oboje w Sosnowcu wraz z synami Ryszardem i Tadeuszem oraz młodszym bratem Stanisława - Władysławem.
Tymczasem z dotychczas zebranych informacji kolejny z braci:
STANISŁAW PAUK
![]() |
| Stanisław z żoną Walerią i synem Ryszardem |
Stanisław zmarł w Sosnowcu w domu opieki społecznej w 1995 roku. Dwa lata później odeszła na zawsze jego żona Waleria. Pochowani są oboje w Sosnowcu wraz z synami Ryszardem i Tadeuszem oraz młodszym bratem Stanisława - Władysławem.
poniedziałek, 14 października 2013
FRANCISZEK PAUK - mój pra dziadek
FRANCISZEK PAUK
Drugi z synów Józefa i Katarzyny Pawlikowskiej. Urodzony 15.09.1903 w Komarnie. Z zawodu stolarz meblowy. Z Komarna przeniósł się do Sanoka. Tam zakłada rodzinę z Rudolfiną Lass ur. 03.08.1906 roku. Rudolfina była czeszką z pochodzenia. W Sanoku na świat przychodzą kolejno dzieci: Maria, Zdzisław, Zofia, Adam, Wanda i Elżbieta. W 1981 roku Franciszek przechodzi operację krtani. Krótko po tym umiera w szpitalu 02.06.1981.
W moim domu stoi biurko wykonane przez Franciszka. Zrobił je specjalnie dla swojego syna a mojego dziadka Zdzisława - zegarmistrza. Dziś takich mebli już się nie spotyka. Duże, masywne, z litego drewna - nie jakaś podrzędna płyta wiórowa. Z lewej rząd szuflad, nad blatem seria maleńkich szufladek na bardziej precyzyjne części i narzędzia. Całość zamykana zasuwaną roletą. Ciekawostka - po zamknięciu na klucz rolety - ryglują się wszystkie szuflady.
Drugi z synów Józefa i Katarzyny Pawlikowskiej. Urodzony 15.09.1903 w Komarnie. Z zawodu stolarz meblowy. Z Komarna przeniósł się do Sanoka. Tam zakłada rodzinę z Rudolfiną Lass ur. 03.08.1906 roku. Rudolfina była czeszką z pochodzenia. W Sanoku na świat przychodzą kolejno dzieci: Maria, Zdzisław, Zofia, Adam, Wanda i Elżbieta. W 1981 roku Franciszek przechodzi operację krtani. Krótko po tym umiera w szpitalu 02.06.1981.W moim domu stoi biurko wykonane przez Franciszka. Zrobił je specjalnie dla swojego syna a mojego dziadka Zdzisława - zegarmistrza. Dziś takich mebli już się nie spotyka. Duże, masywne, z litego drewna - nie jakaś podrzędna płyta wiórowa. Z lewej rząd szuflad, nad blatem seria maleńkich szufladek na bardziej precyzyjne części i narzędzia. Całość zamykana zasuwaną roletą. Ciekawostka - po zamknięciu na klucz rolety - ryglują się wszystkie szuflady.
![]() |
| Franciszek Pauk z sąsiadką |
niedziela, 13 października 2013
BRONISŁAW PAUK
W sierpniu tego roku korzystając z okresu wakacyjnego i urlopu od pracy, postanowiłem połączyć przyjemne z pożytecznym również przyjemnym. Spotkałem się z prezesem OSP w Wierchomli Wielkiej. To tam miał służyć najstarszy z synów Józefa - Bronisław. Dzięki danym zdobytym podczas spotkania i wizycie u kilku sąsiadów jest poszlaka - prawdopodobne miejsce pobytu córki - Grażyny. Po dłuższych poszukiwaniach poszlaki zostają zweryfikowane a Grażyna odnaleziona. Nareszcie życiorys Bronisława jest nam znany:
BRONISŁAW PAUK... najstarszy z synów Józefa i Katarzyny Pawlikowskiej. Bronisław urodził się 29-01-1901 roku w Komarnie. Najpóźniej w 1920 roku wstępuje do wojska. Odznacza się wojnie 1918-1921 za co otrzymuje medal. Początkowo zamieszkuje we Lwowie. Tam też rodzi się jego pierwsza córka Urszula. Żeni się ze Stanisławą Knysz. W 1926 roku wstępuje do Ochotniczej Straży Pożarnej w Rytrze. Jest Strażnikiem Granicznym. Tymczasem aktywnie działa w podziemiu. Jest członkiem AK. Ok 1946 roku. przeprowadza się do Wierchomli Wielkiej. Do tego czasu na świat przychodzą wszystkie dzieci Bronisława:
- wspomniana Urszula
- Bronisława (ur. w 1926 roku. w 1942 umiera na czerwonkę)
- Helena (umiera jako niemowlę)
-Józef
-Janina
-Grażyna (najmłodsza córka przychodzi na świat w 1943 roku)
W Wierchomli Bronisław nadal aktywnie wspiera polskich partyzantów. Pewnego dnia łemek Miejski Stefan informuje rodzinę, że Bronisława zamknęło SB. Otrzymuje wyrok 10 lat więzienia. Objęty amnestią wychodzi w 1949 roku. Pobyt w więzieniu i przeprowadzone na nim tortury odbijają się mocno na jego zdrowiu. W 1951 roku jest sekretarzem w Ochotniczej Straży Poarnej w Wierchomli Wielkiej. W 1969 roku składa rezygnację z członkostwa w OSP i przeprowadza się do Piwnicznej Zdrój. Bronisław umiera 16-07-1976 roku w wieku 75 lat na skutek powikłań wynikłych z obrażeń jakich doznał podczas pobytu w więzieniu. Zostaje pochowany w Nowym Sączu.
To bardzo duży skrót z życiorysu Bronisława. Jego historię poznaliśmy jako człowieka ogromnej odwagi, wielkiego patriotyzmu i miłości do Ojczyzny. Uczynnego sąsiada i kochającego ojca...
BRONISŁAW PAUK... najstarszy z synów Józefa i Katarzyny Pawlikowskiej. Bronisław urodził się 29-01-1901 roku w Komarnie. Najpóźniej w 1920 roku wstępuje do wojska. Odznacza się wojnie 1918-1921 za co otrzymuje medal. Początkowo zamieszkuje we Lwowie. Tam też rodzi się jego pierwsza córka Urszula. Żeni się ze Stanisławą Knysz. W 1926 roku wstępuje do Ochotniczej Straży Pożarnej w Rytrze. Jest Strażnikiem Granicznym. Tymczasem aktywnie działa w podziemiu. Jest członkiem AK. Ok 1946 roku. przeprowadza się do Wierchomli Wielkiej. Do tego czasu na świat przychodzą wszystkie dzieci Bronisława:- wspomniana Urszula
- Bronisława (ur. w 1926 roku. w 1942 umiera na czerwonkę)
- Helena (umiera jako niemowlę)
-Józef
-Janina
-Grażyna (najmłodsza córka przychodzi na świat w 1943 roku)
W Wierchomli Bronisław nadal aktywnie wspiera polskich partyzantów. Pewnego dnia łemek Miejski Stefan informuje rodzinę, że Bronisława zamknęło SB. Otrzymuje wyrok 10 lat więzienia. Objęty amnestią wychodzi w 1949 roku. Pobyt w więzieniu i przeprowadzone na nim tortury odbijają się mocno na jego zdrowiu. W 1951 roku jest sekretarzem w Ochotniczej Straży Poarnej w Wierchomli Wielkiej. W 1969 roku składa rezygnację z członkostwa w OSP i przeprowadza się do Piwnicznej Zdrój. Bronisław umiera 16-07-1976 roku w wieku 75 lat na skutek powikłań wynikłych z obrażeń jakich doznał podczas pobytu w więzieniu. Zostaje pochowany w Nowym Sączu.
To bardzo duży skrót z życiorysu Bronisława. Jego historię poznaliśmy jako człowieka ogromnej odwagi, wielkiego patriotyzmu i miłości do Ojczyzny. Uczynnego sąsiada i kochającego ojca...
Fotografie rodzinne - nasza skarbnica wiedzy
![]() |
| od lewej na górze: Stanisław, Mieczysław od lewej na dole: Władysław, Franciszek, Jóżef, Bronisław |
To zdjęcie od którego rozpoczęło się moje zainteresowanie korzeniami rodziny. To właśnie też do niego wracam gdy pojawia się jakiś problem, a w oczach osób na nim zawartych, staram się odczytać brakujące ogniwa rodzinnego drzewa. Dzięki tej fotografii zweryfikowałem rodzinne opowieści dowiadując się kim był najstarszy z synów Bronisław, gdzie służył, gdzie mieszkał co w konsekwencji doprowadziło do odnalezienia najmłodszej córki Bronisława - Grażyny. Pozdrawiam Cię ciociu serdecznie. Długo zastanawiałem się gdzie mogło zostać wykonane. W rodzinie pojawiały się sprzeczne informacje. Jedna mówiła, że był to zjazd rodzinny. Dziś jest to moim zdaniem najbardziej prawdopodobna wersja. Jestem niemal przekonany, że zostało wykonane w Sosnowcu - miejscu zamieszkania Stanisława. Wskazują na to kolejne fotografie:
Na tym zdjęciu nie ma Stanisława. Jest za to jego żona Waleria oraz przyjaciel. Podobnie na kolejnym:
Najprawdopodobniej więc zdjęcia powstały u Stanisława w domu w Sosnowcu. Na ostatnim zdjęciu jak i na pierwszym Bronisław nosi te same szewrony na ramieniu oznaczające odbyte 15 lat służby. Wszystkie zostały wykonane wobec tego w podobnym jeśli nie tym samym czasie. Wszystkie pochodzą z okolic 1937-1938 roku. Tu wszystko się zaczęło...
KOMARNO (ukr. Комарно) - miasto w obwodzie lwowskim, w rejonie gródeckim Ukrainy, do 1945 w Polsce, w województwie lwowskim, w powiecie rudeckim.
To właśnie tu na świat przyszedł mój pra pra dziadek Józef Pauk. Urodził się w 22.04.1865 jako syn Grzegorza i Franciszki Duczymińskiej. Najprawdopodobniej w Komarnie żeni się z Katarzyną Pawlikowską z którą spładza kolejno pięciu synów:
Bronisława, Franciszka, Stanisława, Władysława i Mieczysława. Wszyscy rodzą się również w Komarnie.
Po śmierci Katarzyny Józef żeni się powtórnie. Najprawdopodobniej z drugą żoną spładza dziecko które wraz z matka umiera podczas porodu. Kolejne informacje które pojawiają się w dokumentach to ślub z Katarzyną Łopusiewicz zawarty 10.02.1929 roku. Katarzyna była córką Jana i Rozalii i pochodziła z Sambora. Była też dużo młodsza od Józefa - W dniu ślubu miała 28 lat. Wspólnie zamieszkują w Samborze. Józef pełni funkcję asesora sądowego w Samborskim sądzie. Nie mają dzieci.
Na krótko przed śmiercią Józefa zabiera do siebie jego syn Franciszek. Tam też wkrótce Józef umiera.
Traktuję Komarno jako początek wędrówki mojej rodziny. Nie wiem gdzie przebywali wcześniej.
kamil
Bloga rozpocząć czas
Po całkiem udanym początku prezentacji swoich odkryć na portalu facebookowym (dla nieznających adres: https://www.facebook.com/rodrodziny.pauk) postanowiłem nieco otworzyć się na osoby nie praktykujące w społeczności FB.
Niniejszym ogłaszam: Pierwszy oficjalny blog Rodziny Pauk uważam za otwarty.
Początkowe wpisy, które niebawem się pojawią będą zapewne powtórzeniem dotychczasowych wpisów na profilu FB.
Zachęcam do czynnego udziału i komentowaniu moich wypocin. Im więcej was tutaj tym więcej chęci do dalszej pracy.
kamil
Niniejszym ogłaszam: Pierwszy oficjalny blog Rodziny Pauk uważam za otwarty.
Początkowe wpisy, które niebawem się pojawią będą zapewne powtórzeniem dotychczasowych wpisów na profilu FB.
Zachęcam do czynnego udziału i komentowaniu moich wypocin. Im więcej was tutaj tym więcej chęci do dalszej pracy.
kamil
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)









